2010
09.19

Od czasu do czasu w mediach pojawia się temat zasadności ubezpieczenia w KRUSie i jego niebagatelnego wpływu na dochody rolników a w szerszym znaczeniu na wpływ na dochody państwa.
Rolnicy, którzy są zagorzałymi zwolennikami KRUSu niejako straszą nas podwyżkami cen żywności gdyby w życie została wprowadzona reforma Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.

Podczas odwiedzin rodziny mieszkającej na wsi często słyszę, że z rolnictwa nie da się wyżyć, że jest to interes niedochodowy. Zastanawiające jest to, że żyją na poziomie przeciętnego polaka a w dodatku stać jest ich na lepszy ciągnik i nowsze maszyny rolnicze. Na pytanie, dlaczego nie zrezygnują z nierentownego biznesu odpowiadają „a co mieli by robić?” Moja odpowiedź: iść do pracy, tak jak miliony polaków.

Spróbuję w dużym skucie przedstawić argumenty zwolenników i przeciwników Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. W dużej mierze są to komentarze do artykułów na popularnych portalach informacyjnych.

„Zostań rolnikiem i sprawdź na własnej skórze, że jest to bardzo ciężka praca”.
Nie twierdzę, że praca na roli jest łatwa, ale dlaczego z tego tytułu rolnik ma być na uprzywilejowany? Jest wiele innych zawodów gdzie praca fizyczna wykańcza fizycznie człowieka a pracodawca płaci ZUS. Jednym z takich zawodów jest budowlaniec, on też musi ciężko harować nie rzadko podczas upałów, w deszczu, na mrozie i pyle, aby zapracować na swoją pensję. W tym momencie należy wspomnieć o tzw. starym myśleniu, że „prawdziwa praca to praca fizyczna” i właśnie w ten sposób swoją pracę argumentują rolnicy. Ale świat nie kończy się na pracy fizycznej. Uważam, że jeżeli dla kogoś praca fizyczna jest zbyt „wymagająca” to zawsze może podjąć pracę umysłową gdzie też „o dziwo” można zarobić. Jeżeli, ktoś uważa, że praca umysłowa to tylko siedzenie na krześle i bujanie w obłokach, droga wolna niech spróbuje takiej pracy. W szczególności mogę polecić pracę w banku, ciągły mobbing, stres, nastawienie na wykonanie planu.

„Gdyby rolnik miał płacić takie składki jak w ZUSie to zdrożałaby żywność”.
Żywność może zdrożeć, ale nie byłaby to drastyczna podwyżka. Jest to kolejny straszak wykorzystywany przez rolników. Żyjemy w gospodarce wolnorynkowej, a jej fundamentem jest konkurencja. Jeżeli polski rolnik „wywinduje” cenę za wysoko może okazać się, że taniej będzie sprowadzić towar z zagranicy. Można również pójść w drugą stronę. Można zmienić system ubezpieczeń społecznych w firmach produkujących żywność, np. w piekarniach. Właściciele ubezpieczą siebie i swoich pracowników w KRUSie wówczas, żywność a w tym przykładzie chleb będzie tańszy.

„Państwo polskie więcej środków pieniężnych dopłaca do ZUSu niż KRUSu” – takie słowa możemy usłyszeć z ust niektórych polityków. Jeżeli jest to prawda, w co wątpię, wystarczy zlikwidować ZUS a osoby te ubezpieczyć w KRUSie. Pytanie, dlaczego jeszcze takiej reformy nie przeprowadzono?

To tylko jedne z wielu komentarzy do artykułów dotyczących reformy KRUS.

Dlaczego polskiego rolnika uważam za pijawkę? Ponieważ tak samo jak pijawka wysysa krew z ofiary tak samo rolnik wysysa środki pieniężne nie płacąc tak holendarnych składek jak w przypadku osób ubezpieczonych w ZUSie a w przypadku przejścia na emeryturę ma o wiele większe świadczenie pieniężne.

2010
05.26

Dlaczego mam pomagać (w sposób pośredni, jako podatnik) powodzianom na odbudowę domu, garażu, ogródka itp…? Ktoś może powiedzieć, że jako prawdziwy patriota, katolik, polak powinienem pomóc w odbudowie domu czy też ofiarując paczki z żywnością i środkami czystości. Ale dlaczego mam pomagać ludziom głupim? Głupim, bo jak inaczej można nazwać ludzi, którzy mogli się wcześniej ubezpieczyć a tego nie zrobili.
Ale w naszym kraju nadal panuje pogląd, że to rząd (w tym prezydent, premier, sejm, senat) musi zapewnić byt każdemu, nawet skąpemu, który oszczędza 200-400zł na ubezpieczenie, bo przecież „nam się to należy”.
Zastanawiająca jest sytuacja, w, której ludzie ubezpieczają samochody w postaci wykupienia AC a nie ubezpieczają swojego domu. A co tu się dziwić, jak komuś ukradną samochód nie będzie „zrzutki”, ale jeśli komuś zniszczy się dom wtedy należy zrobić „szum” i każdy się „zrzuci”.
Teraz rząd z moich podatków zamiast środki pieniężne przeznaczyć na remonty dróg lub na doposażenie takich służb jak policja, pogotowie i straż rząd będzie finansował odbudowę domów.

2010
05.25

Oglądając programy informacyjne czy też czytając gazety lub Internet i widząc ogrom zniszczeń zastanawiam się, dlaczego ludzie nie ubezpieczają swoich nieruchomości? Przecież kwoty ubezpieczenia nieruchomości zaczynają się od 50zł/rok, średnio 0,09% wartości nieruchomości. To nie są duże pieniądze w stosunku do kwoty odszkodowania. Pewnie większość z nas więcej wydaje na „bzdury” w przeciągu miesiąca. Znając nasze realia firmy ubezpieczeniowe nie wypłacą 100% wartości, ale nawet uzyskanie 50% wartości z ubezpieczenia to i tak więcej niż zero. Czy nie warto wydać 200-400zł aby „spać spokojnie”?